Strona:Pieśni narodowe.djvu/43

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


My ze złotych metali
Bacha ciągniemy kwas.
Ten się wśród mędrców liczy,
Zna chemię i zna gust,
Kto pierwiastek słodyczy
Z lubej wyciągnął ust.

Mierzący świata drogi,
Gwiazdy i nieba strop,
Archimed był ubogi,
Nie miał gdzie oprzeć stóp.
Dziś gdy chce ruszać w światy,
Jego Newtońska mość,
Niechaj policzy braty
I niechaj powie, dość.
 
Cyrkle, miary i wagi
Do martwych zostaw brył,
Mierz siły na zamiary,
Nie zamiar według sił.
Bo gdzie się serca palą,
Cyrklem uniesień duch,
Dobro powszechne skalą,
Jedność większa od dwóch.
 
Wymowa wznieść nie zdoła
Dziś na wielkości szczyt,
Gdzie przyjaźń miłość woła,
Tam bracia cyt, tam cyt.
Ot tam siedzą prawnicy
I przed nich puchar staw,
Dziś trzeba nam prawicy,
A jutro trzeba praw.[1]


  1. Przypis własny Wikiźródeł W Poezyach Adama Mickiewicza t.1 te dwie strofy (od słów Wymowa wznieść nie zdoła i Ot tam siedzą prawnicy) występują wcześniej i w odwrotnej kolejności.