Strona:Pieśni narodowe.djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ot tu medyków koło,
Czas toast za nich wznieść.
Spełnijmy go wesoło,
Ochoczo na ich cześć.
Niech kwitnie w pomyślności
Medyków zawód cny,
Cierpiącej on ludzkości
Ociera gorzkie łzy.[1]
 
Użyjmy dziś żywota,
Wszak żyjem tylko raz,
Tu stoi czara złota,
A wnet przeminie czas.
Krew stygnie, włos się bieli,
W wieczności wpadniem toń,
To oko zamknie Feli,
To filarecka dłoń.

A. Mickiewicz.





Krakowiak.


 
Albo my to jacy, tacy,
Chłopcy krakowiacy!
Czerwona czapeczka,
Na cal podkóweczka.
Niebieska sukmana,
Dana, moja dana!

Czapeczka na bakier wdziana,
Karazyja wyszywana.
Cecioć jakoś wyszywana,

  1. Przypis własny Wikiźródeł Te dwie strofy w Poezyach Adama Mickiewicza t. 1 nie występują.