Strona:Pieśni Kabira.djvu/203

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Ale ocean burzliwy od siebie nas oddziela.
O jakże się przeprawię na drugie wybrzeże!
W nieskończoności tonie droga mozolna i znojna.

O jakże jest dziwna tej harfy natura. —
Dopóki struny są mocno napięte,
Jej granie serce upaja;
Gdy struny pękną, nikt nie chce słuchać
Melodji.

Śmiejąc się, mówiłam do moich rodziców,