Strona:Pan Obrażalski.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


A to byłby wstyd okropny, gdyby mnie przyłapano pode drzwiami! Chodź, Juleczku! nie chciałeś jawnie, to słuchaj podstępnie! (Wychodz i staje pode drzwiami, gdzie tańczą)

SCENA 4.

(Pokój u rodziców Stacha. Poodsuwane krzesła i stół pod okno, żeby było miejsce do tańca. Zygmuś, Stach i Zosia stoją na środku pokoju.)
Stach Mamusia poszła do cioci, bo cioteczka chora na zęby. Wychodząc powiedziała, żebyśmy oprócz zabaw, potańczyli trochę, bo pojutrze balik dla dzieci u pani Kicińskiej, będą tańce, kolacja, zabawy. Trzeba sobie przypomnieć jak się tańczy polkę i oberka.
Zosia. Ja i mazura potrafię..
Stach Oho! ho! patrzcie jaka tancerka!
Zygmuś. Najp erw tańce, czy potem?
Stach. Wytańczmy się najpierw, potem czekolada z ciastkami, a później zabawy.
Zygmuś. Ale nas tylko troje, brak jednej osoby... Ach, ten Julek!
Stach. To nic, ty najpierw przetańcz z Zosią, potem ja, i będzie..
Zygmuś. (zaprasza Zosię do tańca i zaczynają tańczyć) Ach! jakto przyjemnie tańczyć, jak przyjemnie!
(Pod drzwiami Julek zagląda przez dziurkę od klucza, widzi wszystko i słyszy.)