Strona:Pan Obrażalski.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Heniuś. Dlaczego?
Julek. Oni są niemożliwi!
Heniuś. Wiesz co, a ja Zygmusia bardzo lubię. Zosia także bardzo miła dziewczynka.
Julek. O tak! tak!
Heniuś. Szkoda, że ich tu niema!
Julek. To idź do nich... nie zatrzymuję!
Heniuś. Ależ nie! Wolę być z tobą...
Julek. Ofiary od nikogo nie przyjmuję...
Heniuś. Ależ Juleczku...
Julek. Daj mi spokój!
Heniuś. Nie gniewaj się...
Julek. Nie gniewam się, ale jeśli ich tak chwalisz, to idź do nich...
Heniuś. Wypraszasz mnie?
Julek. Proszę, żebyś szedł tam, gdzie ci milej...
Heniuś. Ach! Juleczku, Juleczku! jakiś ty obraźliwy!
Julek. Nie obraźliwy, ale mam swą godność.
Heniuś. Ależ ja nie chciałem ciebie urazić
Julek. Ach! nie nudź mnie! Czego chcesz?
Heniuś. Chciałbym się z tobą pobawić.
Julek. (udobruchany) No, to bawmy się!
Heniuś. Obierz jaką zabawę!
Julek. Bawmy się w „chowanego“
Heniuś. Doskonale!
Julek. Kto pierwszy będzie się chował?
Heniuś. Ty Juleczku!