Strona:Pamiętniki lekarzy (1939).djvu/83

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


z nieboszczykiem mozolnie odszukiwałam na jego ciele niechybnych objawów zgonu. Widocznie człowiek ten bardzo przeraził się w chwili śmierci, bo na twarzy jego malował się jeszcze przestrach. Wokół też było tak dziwnie. Chatka mała, okna zasłonięte, gromnice paliły się bladym światłem, rozpraszając ciemności panujące w izbie. Nastrój ten podziałał i na mnie, zaczęłam odczuwać lęk. Mroczną izbę opuściłam z wielką ulgą. Gdy wyszłam, ani wspaniała słoneczna pogoda, ani piękna rzeka tym razem nie przyniosły mi uspokojenia nerwów.


∗             ∗

W odległości półtora kilometra od mego mieszkania mieściła się fabryka rakiet. Zatrudnione w niej były przeważnie kobiety. Praca była bardzo niebezpieczna ze względu na to, że operowano tam ciągle łatwozapalnymi materiałami. To też pożary były w tej fabryce dość częstym zjawiskiem.
Pewnego dnia zawezwano mnie do wypadku, który nastąpił wskutek wybuchu rakiety.
W hali fabrycznej na podłodze leżała nieprzytomna kobieta. Wokoło niej ściekały strumienie wody. Kobieta miała rzęsy i brwi spalone, skórę na twarzy obrzękłą i ciemną. Była już zupełnie nieprzytomna. Tętno biło ledwo ledwo. Zrobiłam co prędzej zastrzyk nasercowy. W tym momencie akurat zajechała karetka Pogotowia, zabierając chorą do szpitala, gdzie wkrótce zmarła.


∗             ∗

Bardzo często zwracano się do mnie o wypisanie świadectwa sądowo-lekarskiego. Przychodzono z tym o różnej porze dnia i nocy. Petenci tacy zjawiali się ze skórą rozpłataną na głowie, ranami tłuczonymi twarzy oraz czasami wprost z nieprawdopodobnymi uszkodzeniami na rozmaitych częściach ciała. Bito się bowiem często i dosyć mocno — przeważnie z okazji wesela, chrzcin lub też na świątecznych zabawach. Do lekarza zwracano się tylko w ostateczności, a przeważnie przeciwnicy, załatwiwszy porachunki między sobą, leczyli się wzajemnie. Rany smarowano sobie jodyną, wyzyskując doświadczenia nabyte jeszcze na wojnie, a po tym towarzystwo zwykle zapominało o swych burzliwych przejściach i darowywało sobie urazy.
Tylko dwie kategorie pobitych żądały stale świadectw lekarskich, potrzebnych im do złożenia oskarżenia prywatnego. Za uzyskanie tych świadectw płacili lekarzowi nader chętnie, chętniej nawet, aniżeli za poradę lekarską. Do pierwszej kategorii petentów należeli uczestnicy bójek, wynikłych na tle mieszkaniowym, a więc właściciele domków i lokatorzy lub sublokatorzy. Drugą kategorię stanowiły ofiary kłótni rodzinnych. Przycho-