Strona:Pamiętniki lekarzy (1939).djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ży wykorzystać jak najwięcej, by nie uronić nic z wyłożonego grosza. Czy są jeszcze nadużycia obecnie?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy sobie uzmysłowić, że w każdym rejonie znajduje się kilkanaście lub kilkadziesiąt osób ciężko lub przewlekle chorych, które potrzebuję stałej opieki lekarskiej, którym ta opieka po prostu przedłuża życie.
Weźmy np. taką panią Z. Przed 7 czy 8 laty zostałem do niej wezwany w porze nocnej, miała wtedy bardzo silny krwotok płucny, który trwał kilka dni i tylko z trudnością dał się zatamować. Za moją poradą przeniosła się wówczas chora na przedmieście do stosunkowo zdrowszej okolicy. Przez kilka następnych lat straciłem ją z oczu. Sądząc po ówczesnym stanie płuc, po krwotoku, który wskazywał na czynny proces, po wątłej budowie chorej, nie byłbym się spodziewał panią Z. po kilku latach zastać jeszcze w stosunkowo dobrym zdrowiu.
Od dwóch lat mam ją w stałej opiece. W płucach toczy się obecnie stosunkowo łagodny proces. Temperatura jest podgorączkowa, stwierdza się naciek raz w lewym polu podobojczykowym raz w prawym, który jednak ulega powolnemu wessaniu. Choroba płuc nie gra jednak teraz u pani Z. pierwszorzędnej roli.
Na pierwszym planie stał przez długi czas wrzód dwunastnicy, który wywoływał u niej gwałtowne bóle w nocy, zmuszał ją do utrzymywania diety, czym oczywiście wpływał źle na ogólny stan jej zdrowia. I wrzód dwunastnicy wykonuje dziwną fluktuację w swym przebiegu. Są tygodnie, podczas których chora prawie nic przyjęć nie może, bóle są gwałtowne, próba na krew tajoną jest dodatnia i znowu tygodnie, a nawet całe miesiące, podczas których wrzód pozwala pani Z. zupełnie o sobie zapomnieć.
Chora, korzystając z moich rad, jada wtedy prawie wszystko, odżywi się bardzo intensywnie i poprawia się z dnia na dzień — aż znowu wrzód nie daje znać o sobie. W antraktach, gdy wrzód jest spokojny, a w płucach nic nowego nie zachodzi, występuje na widownię serce. Pani Z. cierpi na niedomykalność zastawki dwudzielnej, serce w Rentgenie wykazuje wyraźną konfigurację mitralną, tętno utrzymuje się prawie stale na 120 uderzeniach na minutę. Podczas ataków, które występują prawdopodobne w związku z osłabieniem mięśnia sercowego, tętna prawie zliczyć nie można.
Chorej robi się ciemno przed oczyma i przede wszytkim skarży się na niesamowity ból głowy, zwłaszcza po stronie lewej.
Z tą głową pani Z. były już poważne kłopoty. Gdy te bóle głowy jednostronne utrzymywały się przez długi czas i były niezwykle gwałtowne i uporczywe, gdy do tego dołączyły się wymioty i bóle w lewym uchu, chora gorzej słyszała na to ucho a zarazem gorzej i niewyraźnie jakoś widziała na lewe oko, byłem zmuszony skierować ją do szpitala Ubezpieczalni, gdyż podejrzewałem proces specyficzny w mózgu.