Strona:PL Zuzanna Ginczanka - O centaurach.djvu/21

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Matki mnie trzykroć przeklną
    A stada kóz
    Nie dadzą słodkiego mleka“.

    Noc granatowa szumi
    I szczepki winnic rozchwiane
    I liście fig —
    I wcale zasnąć nie umiem.
    Bramy rozwieram drewniane —
    — A miły znikł.
    Szafranu i kasji wonność.
    Olejek ściekł
    I myrra ścieka na klamkę.
    Ścieżka zaciera się wolno
    Jak spruty ścieg —
    Mrok czarnooki za gankiem.

    Szukałam go — nie znalazłam.
    Wołałam go
    — Lecz mi się wcale nie ozwał.
    (A piękny jest jako gwiazda
    Jak niebios dno —
    Każdy go tedy rozpozna).
    Zaklinam was panny w wonnościach
    Przez sarnę z kniei,
    Przez łanię nagłą jak zamach:
    Nie szukajcie zawczasu miłości
    Nie budźcie jej,
    Pokąd do was nie przyjdzie sama.