Strona:PL Zola - Nantas.djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Zadzwonił na woźnego, strzegącego drzwi gabinetu. Wydawał się zafrasowany.
— Germain — zapytał. — Nie wiesz, czy pani wróciła?...
A kiedy woźny odparł, że nie wie, polecił mu przywołać pokojówkę pani.
Woźny nie ruszał się z miejsca.
— Jaśnie pan wybaczy — szepnął — ale pan prezydent izby nalega, aby mógł wejść...
Nantas uczynił giest zniecierpliwienia, rzekł jednak:
— No więc go wprowadź, zrób jednak co kazałem.
Dnia poprzedniego przemówienie Nantasa w pierwszorzędnej kwestyi budżetowej wywarło w izbie taki efekt, że dotyczący artykuł odesłano do komisyi celem dokonania poprawek w duchu wskazań Nantasa. Po sesyi rozeszła się nawet pogłoska, że minister finansów będzie zmuszony złożyć tekę a w grupach poszczególnych stronnictw wskazywano już młodego deputowanego jako jego następcę. Wzruszał na to ramionami; nic jeszcze nie ma w tem pewnego, omówił z cesarzem tylko parę specyalnych punktów. Pomimo tego ta wizyta prezydenta ciała prawodawczego mogła mieć doniosłe znaczenie. Otrząsając się z chmurnych myśli, jakiemi był zaprzątnięty, powstał, aby uścisnąć dłoń prezydenta: