Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/278

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Handzia z Samary.




I.

Jakże zawsze mi jest miła
Ta rzeczułka mała:
Jak w niéj rybka, takem żyła,
Gdym z niéj wodę brała.

A tu nad nią wśród laseczka
Róże rozkwitały;
Do nich w goście z za miasteczka
Motylki latały.

Gdy wesele, wielbiąc słońce,
Pieśnią brzmiało mile,
Rwałam róże na téj łące,
Goniłam motyle.

A gdy słońce się stoczyło,
Wszystko śni na świecie,
Większe mi się cudo śniło
Nad muszki nad kwiecie.

Też obłoki stepy strzegą,
Też stepy, ta woda,
Gdzieś spokoju życia mego,
Gdzie nadziejo młoda?