Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/276

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z was niejeden był hetmanem,
Dzielne męże w pole wiódł,
Staczał harce i z poganem:
Tak w Podhorcach prawi lud.

Gdyby Polska rozum miała,
Nie pragnęła zwalczać hord,
Kozaczyznaby hulała,
W Carogrodzie siejąc mord.

Czarne morze stoi cicho:
Gdzież jest kozak, czajka gdzie?
Obaliło jakby licho
Naddnieprzańskie zamki wsze.

Długo wicher suszył koście;
Już ich teraz niema tam,
Bo nie bieżą wcale goście
Z Perokopu dzisiaj k’nam.

Na mogile kruki kraczą;
Dziewcze młode nie płacz tak:
Niechaj sobie, niechaj płaczą,
Nie zatętni czarny szlak.

Gdzież podziały się te lata?
Gdzie się podział mnogi wróg,
Który w onczas z końca świata
Chmarą pędził na nasz próg?