Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/236

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Miłości wdziękiem, sławy okrzyki
Piękna żywota przeszłość jaśnieje;
A teraz pośród Kaldonii dzikiéj
Zmienią się losu mego koleje.
Niestety! może obraz straszliwy
Rzeczywistością groźną się stanie:
Widziałam we śnie okropne dziwy,
Potém wzniesione mnie rusztowanie.
Żegnaj i t. d.

Francyo! gdy groźne los niepokoje
Szlachetnéj córze Sztuartów rzuci,
Tak jak dziś widzisz tęskne łzy moje,
Ona ku tobie wzrok swój obróci.
Boże! jak szybko w daleką stronę
Na grzbiecie fali okręt się toczy;
Noc już rzuciła grubą zasłonę,
Już brzegów Francyi nie ujrzą oczy.
Żegnaj i t. d.