Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/193

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Dary Tereku.




Terek ryczy, dziko skacze
Śród gromady dzikich skał,
A jak burza groźnie płacze,
Miotąc bryzgi łez jak wał.

Gna w szerokiem stepów łożu;
A przybrawszy chytry bieg,
Kaspijskiemu zcicha morzu,
Łasząc się, w te słowa rzekł:

„Rozstąp się, o starcze morze,
W łono twe me fale przyjm;
Pohulałem już w przestworze,
Daj spoczynek wodom mym”.

„Wszak jam wzrósł u stóp Kazbeka,
Piersią chmur karmionym był,
Z władzą obcą mi człowieka
W groźnéj walce zawszem żył”.

„Dla zabawy twoich dzieci
Jam rodzinny strzaskał Dryał;
Oto w cześć twą stado leci,
Śród mych fal, odłamów skał”.