Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/191

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Do młodego poety.




Natchniony młodzianie, o! nie wierz ty sobie!
Pamiętaj, że jadem natchnienie;
To tylko są mary twéj duszy w chorobie
Lub myśli zgnębionéj drażnienie.

O! nie błądź! to nie jest boskości odbicie,
To tylko wybuchy krwi wrzącéj;
Lecz raczéj w kłopotach rozmarnuj twe życie,
A wyléj ten napój trujący.

A jeśli ci nagle w marzeniu błysk święty
W zamarłéj twéj duszy odsłoni
Skarb żyły dziewiczéj i dotąd nietkniętéj,
Bogaty słodyczą harmonii;

To wtedy niezanuż się w dźwięczne te tony,
Zasłonę zapomnień rzuć na nie,
Bo słowa twe z lodu i wiersz twój mierzony
Wyrazić będą ich w stanie.