Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/178

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Czegóż wędrowcze czekasz u proga?
Zsiadajże prędzéj z twego rumaka,
Wszak przypadkowy gość darem Boga?
Jest miód i kumys, strawa wszelaka.
Tyś widzę biedny, lecz jam bogata;
Uczcijże, proszę, dach Bej-Bułata!
A kiedy znowu puścisz się daléj,
Pomnij, żebyśmy w twych modłach stali”.


Chadży Abrek.

Niech Ałła, Lejlo, tobie nagrodzi,
Że tu odpocznie jeździec strudzony;
Ale niepróżno on tu przychodzi:
Od twego ojca niesie pokłony.


Lejla.

Od mego ojca? Powiedzże, czyli
On nie zapomniał mnie do téj chwili?
A gdzie on mieszka?


Chadży Abrek.

Po twojéj stracie
Mieszka w pustyni lub w obcéj chacie.


Lejla.

Czy szczęśliw, wesół?


Chadży Abrek.

On dotąd żyje,