Przejdź do zawartości

Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/176

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

Odległe echo sąsiednich wzgórzy
Ponuro jego śpiewowi wtórzy.



∗                ∗

Droga się skręca, gdzie ślad wyryty
Głęboko arby[1] skrzypiącem kołem;
A obok świetne szczytów granity
Jak wieniec śnieżnym łączą się czołem.
Ztąd, jakby miał go już pod nogami,
W dole spokojny auł spostrzega,
I pył, wzniesiony bydła śladami,
I tabun koni, co śród łąk biega.
Spojrzenie jego nagle dolata
Do krańca aułu, sakli[2] Bułata.
I jako orzeł z wierzchołka góry
Zagłębił w saklę swój wzrok ponury.



∗                ∗

Na progu dziéwczę z lezginów rodu
Siedzi i tęsknie w dal topi oczy.
Kogo to czekasz, o gwiazdo wschodu,
Że taki smutek twą duszę tłoczy?
Może ma przybyć twój druh zdaleka?
Albo powrócić brat z bitwy srogiéj?

  1. Arba, wóz o dwóch kołach.
  2. Sakla, chata.