Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/067

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Tak pracuj! pracuj! to ma szczera rada,
Z czasem swobodnie dłoń pędzlem zawłada.


Uczeń

Dzięki ci, mistrzu, za dobroć i względy;
Lecz teraz wskaż mi, jakiem zrobił błędy.


Mistrz

Ja widzę tylko, żeś wykonał dzieło.
Które mię szczerą radością przejęło,
Że się do sztuki zabierasz pochopnie,
Coraz na wyższe pragnąc się wznieść stopnie.
I to i owo wprawdzie jest ułomne;
Lecz inną razą o błędach ci wspomnę.

(oddala się)


Uczeń (wpatrując się w obraz).

Chwili nie spocznę, a pracować będę,
Póki tajemnic sztuki nie zdobędę!


Miłośnik sztuki (zbliżając się do ucznia)

Dziwna, dla czego pan próżno czas traci?
Niechaj pan błędną tę drogę porzuci,
I ku naturze tylko się obróci:
Z niéj jednéj czerpać można najbogaciéj,
Ona najwyższym mistrzem nad mistrzami,
W niéj trzeba szukać wszech tajemnic kluczy,
Ducha i prawdy ona nie omami.
Tak! ona jedna czegoś cię nauczy.
Słuchaj méj rady, bo ci szczerze życzę,
Naśladownictwo porzuć niewolnicze: