Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/051

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Potęga pieśni.




Piorunem strumień rozszalały
Przez dzikich skał pędzi zrąb;
Gór szczątki niosą jego wały,
I chyli się przed nim dąb.
Roskoszny strach wędrowcem włada;
On ucho natęża swe,
I słyszy jak z gór fala spada;
Lecz nie wie, niezgadnie, gdzie.
Tak płyną fale wieszczych pieśni
Ze źródeł niezbadanych cieśni.

Z tajnemi zbratan wieszcz istoty,
Co przędą żywota nić.
Kto czarów pieśni starga sploty,
By martwym na dźwięk jéj być?
Uroczą różczką nieb posłańca
On panem wzruszonych łon;
To je do piekieł strąca krańca,
To do niebios znosi on.
Na uczuć nici je kołysze
Z wesołych chwil w powagi ciszę.

Jak gdy radości się oddajem,
Wtem straszny przynosząc cios,
Tajemnym duchów obyczajem
Olbrzymim wszedł krokiem los;
Przed gościem tym z innego świata
Gnie ziemska wielkość swój kark;