Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/050

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ale jak z lekko zefirem trąconéj
Eolskiéj arfy drżące płyną tony,
Tak i niewiasty serce umie czuć;
Tkliwe obrazem cierpień zakłócenie
Kochającego łona zdradza drżenie,
Perła co w oku poczyna się snuć.

Kiedy mąż za oręż chwyta,
Prawo siły tylko zna;
Mieczem przekonywa Scyta
I Persa w niewolę gna.
Pośród walki żądz straszliwéj
Lub gdy roskazuje miecz,
Grzmi Erisy głos chrapliwy,
Charis wtedy bieży precz.

Ale ze słodką wymowy pogodą
Kobiety berło obyczajów wiodą
I tłumią rozstrój, co śród walki władł;
I w chwili spojrzeń nienawistnych błysku
Uczą walczących łączyć się w uścisku,
W wieczną niezgodę wprowadzając ład.