Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/047

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Smokiem, co w serca swój leje jad,
Sieje niezgodę zawsze przebiegły,
Jest on duch krnąbrny i nieuległy,
Przeciw karności burzyć się rad.
On święty węzeł, co nas jednoczy,
Zrywa i świata spokojność toczy.”


XXIV.

„Wszak męstwo mają Mamelukowie;
Z pokory ma być chrześcianin znan.
To téż gdzie, żyjąc jak prostaczkowie,
Z tronu wszechmocy zstąpił nasz Pan,
Pośród téj świętéj wybranéj strony
Przez ojców zakon ten założony,
By w uległości, pokorze żyć,
Chuci hamować; inaczéj biada!
A gdy cię próżna sława owłada,
To z moich oczu precz sobie idź!
Kto się pod jarzmo Pana nie zniża,
Niegodzien dźwigać świętego krzyża.”


XXV.

Wtedy się groźne okrzyki wznoszą,
Hałas i wrzawa, nieład co krok;
Bracia pokornie o łaskę proszą,
A młodzian spuścił w milczeniu wzrok:
I już posłusznie suknię zdejmuje,
Surową rękę mistrza całuje;