Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/048

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Idzie. Mistrz za nim wzrok zwraca swój
I głosem, miłym nad wsze pojęcie,
Rzecze: „Pójdź, synu, w moje objęcie!
Bo ty najcięższy przetrwałeś bój.
Weź krzyż, pokory będzie ozdobą,
Co górę wzięła nad samym sobą.”


PL Z obcego Parnasu (antologia) page0080.jpg


Godność kobiet.




Czcijcie kobiety; one w ziemskie życie
Wplatają róże niebiańskie w rozkwicie
Wieńcem miłości, co rostacza woń,
I ogień uczuć czystych wiecznie płonie,
Bo one w skromnéj i wdzięcznéj osłonie
Trzymają przy nim świętą swoją dłoń.

Wiecznie za prawdy obszary
Prze męża prąd dzikich burz,
I pędzą go zmienne mary
Pośród namiętności mórz.
W coraz inną chciwie stronę
W niepokoju spieszy znów;
Po za gwiazdy nieścignione
Gna go obraz jego snów.