Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/038

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jam tuszył sobie, żem oddał cześć
Należną prawom, spełnił ich wolę:
Nie nierozważniem wyciągnął w pole,
Ażeby walkę z potworem wieść;
Podstęp, przezorność raczéj niż męztwo
Mnie dopomogły odnieść zwyciętwo.“


VI.

„Kiedy już pięciu szpitalnych braci,
Ozdoby wiary, zakonu cześć,
Ofiarą męstwa życie swe traci,
Ty zakazałeś ten bój nam wieść;
Jednak chęć walki i niepokoje
Bez przerwy serce nękały moje,
A i w śnie nocy spokojnych wszak
Jam się w téj walce widział zdyszany.
A kiedy znowu mnie świt poranny
Z powodu nowych zasmucał plag,
To wtedy ciężkim smutkiem przejęty
Jam stoczyć pragnął ten bój zawzięty.“


VII.

„I mnie naonczas głos jakiś powie:
Czém zdobny młodzian, uzacnion mąż?
Co dokonali bohaterowie,
O których sławie pieśni brzmią wciąż,
A których ciemne pogaństwo chciało
Porównać z bogów blaskiem i chwałą?