Strona:PL Z obcego Parnasu (antologia).djvu/037

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ot leży z moich poległy rąk
Niszczyciel kraju, potwora sroga!
Wędrowcom teraz otwarta droga,
Bezpiecznym pasterz z trzodą wśród łąk;
Cudowny obraz na dzikiéj skale
Pątnik już zwiedza bezpiecznie wcale.”


IV.

Lecz mistrz, zwróciwszy nań wzrok surowy,
Rzecze: „Rycerskim iście czyn twój,
Bo męstwem zdobi się mąż krzyżowy,
A męstwa dowiódł w tobie ten bój.
Lecz mów, co pierwsze stanowi prawo
Tym, co za Pana walczących sprawą
Ozdabia krzyża świętego znak?”
Młodzian, rumieniąc się, schyla czoło,
Z zacną postawą odpowié tak:
„To posłuszeństwo; kto niém przejęty,
Ten tylko może nosić znak święty!”


V.

„A tyś to święte, mój synu, prawo”
Rzekł mistrz „zuchwale zniweczyć śmiał,
„I zabronioną walkę ustawą
Stoczyć występny owładł cię szał.”
— „Sądź, Panie, lecz wiedz wszystko;” — mistrzowi
Rycerz poważnie znowu odpowié —