Strona:PL Z bratniej niwy.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


BURZLIWA NOC.

Szaro wokół. Wśród wichury
Tłum demonów, zda się, leci.
Rydwanami są im chmury,
Rumakami, wir zamieci.
Grozą jakąś wszystko zieje,
Las się słania, chata chwieje.
Trzeszczą krokwie pod przyciosem.
Dzwon z wieżyczki począł dzwonić,
Czarne chmury chce rozgonić
Uroczystym swoim głosem.

Odlecieli. Noc się skrada.
Słychać jakby tentent koni.
Duch w zadumę jakąś wpada,
Myślą ślady wichrów goni;
Zda się, leci gdzieś w lazury
I z gwiezdymi łączy chóry.
Szczęśliw, kto te chwile miewa.
Kiedy z gędźbą sfer tych całą
Niesie Stwórcy dań wspaniałą
''«Magnificat» sławne śpiewa.