Strona:PL Z bratniej niwy.djvu/110

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z TEGOŻ ZBIORKU.

Znam ludek, który, jak anatom stale
Z lancetem w ręku kęs zdobywa chleba.
On zwykł pieśń moją kłaść na własną szalę,
By wiedzieć, co w niej zganić mi potrzeba.

Z motylich pyłków tłum ten wapno pali,
Gdy piasek bierze, źródła mąci glebie,
Kamień gdy łomie — dom sąsiada wali,
Belek zaś szukać w cudzej zwykł porębie.