Strona:PL Z bratniej niwy.djvu/105

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z TEGOŻ ZBIORKU.

Gdy ci przed zwątpień rojem czoło zbladło,
Przestań wyrzekać, przestań oczy łzawić.
Jedz, pij, do syta wciąż pchaj w siebie jadło,
W grobie dość czasu, aby wszystko strawić.
Gdy już się staniesz prochem, pyłem — niczem,
W długim gdy legniesz nieboszczyków rzędzie,
Wierz mi, co było w życiu tajemniczem
Dla cię i w grobie też zagadką będzie.
Lecz myśl twa każda, to jak echo pieśni,
Wszech-zwątpień pełna i bólów i zgrzytów,
Ocknie się kiedyś w tej mogilnej cieśni,
Zawsze jednaka, tam wśród innych bytów.