Strona:PL Z bratniej niwy.djvu/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z TEGOŻ ZBIORKU.

Raz pośród grobów zeszły się dwa czerwie.
— Skąd wracasz?
— Toczę świeży mózg poety.
— To musisz, bracie, być w nielada werwie.
— Gdzie tam! Mózg zwykły, nic w nim gienialnego.
— Ty skąd?
— Mózg mędrca miałem dziś na wety.
— Cóż?
— E — i tutaj nie masz nic nowego...
— Ja myślę, bracie, iż gieniusze owi
To jak te świece: w każdej nocy dobie
Rozjaśniać mroki zawsze są gotowi,
Aż się przepalą w końcu sami w sobie.