Strona:PL Wybór poezyi Mieczysława Romanowskiego. T. 1.djvu/032

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pewnych koncepcyach dziejowych, idealizowanie umiłowanych przekonań, wysuwa w akcyi tendencye poprzed ludzi; w powietrzu legendowem lepiej się poruszają myśli, niż bohaterowie. Gdyby zatlała skra, która w półsenny materyał ludzki umie tchnąć, jak w chwili stworzenia w Adama, — cud życia, gdyby więcej było nerwu, a mniej programu, gdyby zapał poety miał błysk żywiołu w kuciu skamieniałości przeddziejowych, tragedya miałaby więcej ceny poza dokumentem i dłuższe życie, niż się jej dostało. Bądź co bądź historycznie, na dramatycznem pustkowiu polskiem, trzeba jedno z pocześniejszych miejsc oddać „Popielowi“.
Może szersze miał zamiary Romanowski. Może, jak Słowackiego, nęcił go nasz krótki rapsod przeddziejowy, wrócił bowiem jeszcze raz do niego w „Wandzie“, fragmencie dramatycznym utrąconym. Widzieliśmy, że wyobraźnia jego nie szybowała wszerz, że poczucie piękna nie chodziło śnieżystemi turniami, nie biegło na