Strona:PL Wilk, psy i ludzie. W puszczy (Dygasiński).djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


z rozmaitych faktów jeden obraz, a umysł mimowoli pracował nad wyszukiwaniem związku pomiędzy temi faktami. Przypatrzmy się owemu umysłowemu obrazowi.
W wypróchniałym dębie znaleziono zwłoki spalonego człowieka, który na palcu nosił pierścień z herbem Strojomirskich, oraz z literami S. S. Przecież ten pierścień należał widocznie do Stanisława Strojomirskiego! Czemu widok pierścienia wywarł na panu Kornelu tak silne wrażenie, iż stał się ostatnią widzialną przyczyną śmierci starca?..
Niebawem do obrazu wciskały się inne jeszcze fakty: Obłąkana Marcycha, córka podobno jakiegoś dzierżawcy ze Strumiłowa, nieustannie miała na ustach imię Stasia i kojarzyła je zawsze z pojęciem wojny. Czy ten Stach Marcychy nie był przypadkiem Stanisławem Strojomirskim?!.. Czy wreszcie tajemniczy Kostuch, kłusownik, o którym tyle dziwów opowiadał Marek Kukułka, nie był identyczny z człowiekiem spalonym w pniu dębowym, jak to twierdzi strzelec?.. Te wszystkie dane musiały się ostatecznie domagać pytania. Czy Kostuchowi, będącemu mitem, nie odpowiadał w rzeczywistości Stanisław Strojomirski?...
Ukrywał się w puszczy; ale dlaczego nigdy nie pojawił się w domu brata, dlaczego nigdy od brata nic nie potrzebował, chociaż był biedny? Człowiek ubogi, który ma bogatych krewnych, a o nic ich nie prosi, musi być chyba dumnym; on może tymi bogaczami pogardza. W takim razie ma zapewne jakiś powód do wzgardy... Stary pan Kornel był skąpy, chciwy; czyż taki nie mógł się dopuścić jakiegoś czynu, zasługującego na wzgardę?
Nastały rozkoszne majowe dnie i noce; woń kwiatów, śpiewy ptasze napełniały piękny park w Orłowej Woli, a Tynię zatruwały jednak owe przykre myśli, dręczyły niemiłe uczucia... W duszy córki wytwarzał się pewien protest, uwłaczający pa-