Strona:PL Wells - Człowiek niewidzialny.djvu/141

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

biegłem z memi trzema książkami, zawierającemi same notatki i z czekami, które obecnie posiada ów włóczęga i wysłałem je z najbliższej stacyi pocztowej do stacyi „poste-restante“ dla listów i paczek z ulicy Great Portland Street. Starałem się wyjść cichaczem. Wychodząc, zauważyłem gospodarza, idącego spokojnie po schodach... przypuszczam, że musiał słyszeć zamykanie drzwi. Śmiałbyś się widząc, jak uskoczył na bok ujrzawszy, że sunę za nim. Gapił się na mnie, gdym go mijał; trzasnąłem drzwiami za sobą tak, że aż cały dom się zatrząsł. Słyszałem, jak wszedł na moje piętro, zawahał się chwilę i zszedł z powrotem. Zabrałem się natychmiast do moich przygotowań.
Wszystko załatwiłem tego samego wieczora i tej nocy. Gdym siedział jeszcze pod wpływem silnych środków, odbarwiających krew, — nagle ktoś zapukał dwukrotnie do drzwi. Pukanie ustało, lecz niebawem rozpoczęło się na nowo. Ktoś usiłował wsunąć pod drzwi kawałek niebieskiego papieru. Wtedy w przystępie podrażnienia wstałem, podszedłem do drzwi i otworzyłem je naoścież.
— Kto tam? — spytałem.
Był to mój gospodarz, z aktem sądowego wymówienia mieszkania czy czemś podobnem. Podając mi akt, snać zauważył coś niezwykłego w moich rękach, bo podniósł oczy na moją twarz.
Przez chwilę gapił się, potem okrzyk przerażenia wydarł się z jego piersi, upuścił na ziemię świecę i dokument i poleciał w dół po ciemnych schodach.
Zamknąłem drzwi na klucz i zbliżyłem się do lu-