Strona:PL Wells - Człowiek niewidzialny.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

wątpliwości. Prześliznął się koło mnie na środek izby, stanął i rozglądał się dokoła przez swoje okulary, a mnie nagły lęk ogarnął żeby nie uniósł z sobą jakiej cząstki mego sekretu. Starałem się stać ciągle pomiędzy nim a aparatem koncentracyjnym, który skonstruowałem, ale to jeszcze bardziej podniecało jego ciekawość. Chciał się dowiedzieć, co ja takiego robię? Dlaczego jestem zawsze sam i otaczam się tajemniczością? Czy robota moja jest przez prawo dozwolona? Czy jest może niebezpieczna? Dom jego nie był nigdy podejrzany, jakkolwiek znajdował się w dzielnicy bardzo osławionej. Nagle straciłem cierpliwość. Kazałem mu wynosić się. Zaczął protestować przeciwko temu i paplać coś o swem prawie gospodarza. W jednej chwili chwyciłem go za kołnierz... coś się rozpruło... i sam nie wiem kiedy znalazł się w korytarzu. Zatrzasnąłem za nim drzwi i zamknąłem na klucz, a sam usiadłem, drżąc ze wzruszenia.
Narobił hałasu, na który nie zwracałem uwagi, a po chwili poszedł sobie.
Ale zdarzenie to sprowadziło kryzys. Nie wiedziałem, co zamierza uczynić, ani też zastanawiałem się, co ma prawo uczynić. Przenoszenie się do innego mieszkania pociągnęłoby za sobą nową zwłokę, a posiadając zaledwie dwadzieścia funtów wszystkiego, złożonych w banku, nie stać mnie było na to. Musiałem koniecznie zniknąć. Ale to znowu pociągnęłoby za sobą wywiady i plondrowanie mego pokoju.
Na myśl o tem, że praca moja mogłaby zostać odkrytą lub przerwaną w chwili dojrzewania jej owoców, wpadłem w gniew i zabrałem się do czynu. Wy-