Strona:PL Wedekind - Przebudzenie się wiosny.djvu/016

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MAURYCY.

Ja już postanowiłem, że gdybym miał dzieci, chłopców i dziewczęta, to kazałbym im od dzieciństwa sypiać razem w jednym pokoju, jeśli możliwe na jednem posłaniu, każę im przy ubieraniu pomagać sobie wzajemnie, a w gorącą letnią porę chłopców i dziewczęta ubiorę w krótkie tuniki z białej wełny ściągnięte skórzanym paskiem. — Zdaje mi się, że dorastając byliby o wiele spokojniejsi aniżeli my.

MELCHJOR.

To pewna Maurycy! — Ale jakby twoje dziewczęta miały dzieci, co wtedy?

MAURYCY.

Jakto — miały dzieci!

MELCHJOR.

Wierzę w pewien instynkt pod tym względem. Sądzę naprzykład, że jeżeliby zamknąć od wczesnej młodości razem kota z kotką i trzymać ich w odosobnieniu od reszty świata, czyli pozostawić ich własnym popędom — to kotka, jednak prędzej czy później okaże się ciężarną, choćby nie mieli przed oczami żadnego przykładu do naśladowania.