Strona:PL Wedekind - Przebudzenie się wiosny.djvu/017

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MAURYCY.

U zwierząt musi się to w końcu samo przejawić.

MELCHJOR.

U ludzi tembardziej! Proszę cię Maurycy, jeżeliby twoi chłopcy spali razem z dziewczętami na tem samem posłaniu, a poczuliby pierwsze erekcje, założyłbym się...

MAURYCY.

Co do tego może masz i słuszność, ale w każdym razie...

MELCHJOR.

A z twoimi dziewczętami stałoby się w odpowiednim wieku toż samo! Nie żeby dziewczyna właśnie... rozumie się tego nie można dokładnie określić... w każdym razie można przewidywać... a ciekawość zrobiłaby swoje.

MAURYCY.

Jeszcze jedno pytanie.

MELCHJOR.

O co chodzi?

MAURYCY.

Ale odpowiesz?