Strona:PL Waleria Marrene Morzkowska Bożek Miljon.djvu/261

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


stem uczynić, i uznał błąd mój, jak to dzisiaj czynię.
— Uznajesz go zapóżno lub zawcześnie panie hrabio; powtarzani ci, sąd jeszcze nie zawyrokował pomiędzy nami, a ja nie przyjmę z ręki twojej nawet sprawiedliwości, bo wydałaby mi się ona zbrudzoną.
— Stanę sam przed sądem jeśli trzeba będzie, i powtórzę to samo com wyrzekł przed chwilą. Myliłem się; dziś poznaję błąd mój, i chcę go naprawić.
— Są rzeczy niepowrotne, zapominasz pan o tem.
— Powiem — ciągnął dalej hrabia nie zważając na wyrazy wtrącone przez Kiljana — powiem, że nazwisko jakie noszę wkładało na mnie obowiązki, które spełnić musiałem, których uchylić nie było w mocy mojej. I dlatego nie mogłem pozwolić, by majątek brata wraz z nazwiskiem Horeckich przeszedł w niepewne ręce, i dla tego dzisiaj oddaję go cały bez sporu, prawemu synowi jego.
Kiljan słuchał tej całej tyrady z pozorną obojętnością. Ze strony tego człowieka nic go już zadziwić ani oburzyć nie mogło.
— A więc uczyń tak panie hrabio — odparł chłodno; — to nie zmieni na jedną linję postępowania mego ani przekonań moich.