Strona:PL Wacława Potockiego Moralia T1.djvu/422

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I w cnocie, jeśli kto chce niebo odziedziczyć,
Trzeba mu się, przyszedszy do rozumu, ćwiczyć,
Łomać z naturą, szukać do niej apetytu;
Lecz że ani pożytku, ani pochwały tu
Przynosi, abo ledwie komu się to przyda,
Że ani się językiem, ani piórem wyda,
Wolimy świeckie, z większą choć daleko pracą,
Bałamutnie, które nam gotowizną płacą.
Każdy początek ciężki, a dopieroż ktory
Nie ma do czego w człeku skłonienia z natory;
Bo się z nią naprzód każdy długo musi łomać,
Długo, nim pocznie prosto stawiać nogi, chromać.
Niech kto w świeckich naukach najwyżej się wspina,
Które grzechu nie mają, co wielka nowina,
Bo jeśli kędy, jako Duch święty powiada,
Z umiejętności pycha w serca się zakrada,
Nie żyje li cnotliwie, pobożnie, przykładnie,
I sam głupi, bo jego nauka przepadnie,
I nikogo nie uczy, bo każdy, że zdradza,
Rozumie, kiedy żywot z mową się nie zgadza,
Abo z jego pismami. Próżno głowę łomie:
Nie będzie prosto chodzieł, bo do śmierci chromie.



Rany siew często omyla, późny — zawsze.


Często rany, bo się też rad czasem wysila,
Lecz późny gospodarza siew zawsze omyla.
Uprzedzać przeto lepiej, nim czas siewu minie,
Chować kożuch jarzynie, fartuch oziminie.
Do wszytkich spraw, nie tylko ta do gospodarstwa
Przypowieść ma należeć: wczas zażyj lekarstwa,