Strona:PL Władysław Orkan-Poezje Zebrane tom 1.pdf/343

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


O JANKU I LIPTAKU

Poszedł Janko na Liptów, na upłazy za Wierchy Graniczne,
Chciał tam szczęścia próbować, czyby mu się co nie udarzyło:
Niedźwiedź, koza czy borsuk, czy inna jaka dźwierzyna —
Ale jak to wej bywa; wte kiedy barzo byś pragnął,
Nic prawie jak naumyślnie Pan Bóg ci nie doprowadzi.        5
Zmierzył lasy podkrzyskie i Koprową przemierzył Dolinę,
Przeszedł wzdłuż i na poprzek Ciemnosmreczyńską Dolinę —
A nigdzie nic nie spotkał, co by mógł zabić wystrzałem.
Aż następnego ranka, wracajęcy ku Cichym Zaworom,
Dojrzał kozę z daleka i tę wnet strzałem położył.        10
Zaczem zbliżył się do niej, strzelbę se oparł o drzewo,
Nóż skrzywiony wyciągnął i począł rogi obrzynać.
Na to zjawia się Liptak — i skorszy od tej kozicy,