Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/575

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


onoby, z którąby rozmawiać mogła, zwolna poszła znowu na schody wiodące do pokoju dziewic.
Stanąwszy przede drzwiami ostrożnie przyłożyła oko do zamka. Mistress Gruff nosiła jedwabną suknię spiętą pod samą szyję, jak każda metodystka. To tłómaczy nam szelest dający się czasami słyszeć w pokoju, bo najmniejszą wadą mistress Gruff była ciekawość, a tego wieczoru bardzo często przytykała ona do zamka swe uśmiechające się oko.
Przez dziurkę widziała dokładnie, ale nie mogła słyszeć, co tém opłakańszą stanowiło okoliczność, że właśnie obie siostry o niéj rozmawiały.
Anna w istocie nieco się uspokoiła, do czego nie mało przyczynił się przyjacielski uśmiech oberzystki. Ośmielona widokiem oblicza, w którém mniemała czytać przychylność, młoda dziewica wnet odzyskała nieco wrodzonéj wesołości. Pokój w którym się znajdowała nie zdawał się jéj tak ciemnym; zewnętrzny hałas dochodził do jéj ucha, wolny od owéj ponuréj wróżby, jaką mu przed tém nadawała przelękniona jéj wyobraźnia.
Przeciwnie piękną twarz Klary zasępił jakiś odcień niespokojności; rzec można, że widok