Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/574

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— I jeszcze raz to powtarzani, krotko odparła łagodna małżonka; ah! mości Gruff, powiedz mi, na co się ty przydałeś na tym biédnym świecie!... Cóź teraz za skutki?... Panienki nie będą piły... i będą czuwać jak kotki w marcu... czy rozumiesz.
— Moja kochana...
— Milczy, mój panie! kto same tylko głupstwa prawi!... o! jakaż ja nieszczęśliwa!... a cóź powie pan Bob, który nam z góry zapłacił?... czyż mamy mu oddać jego dwadzieścia funtów? No powiedz!
— Oddać mu dwadzieścia funtów, Baby?
— Oto téż pytam cię master Gruff?
— Na honor, Baby, mniemam...
— Czyżem cię nie prosiła, żebyś milczał? zawołała uprzedzająca gospodyni, dla Boga! miejże nademną choć trochę litości... Ah! gdybym miała innego męża!... ale już się nie odstanie co się stało!
A już dwadzieścia lat jak się to stało.
Master Gruff lękliwie spuścił straszny swój wzrok i nie śmiał już ani słowa wyjąknąć. Żonka przez chwilę przypatrywała mu się z pogardliwą dumą, lecz zmordowana zapewne brakiem