Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/458

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tak dzielnie ugodził Micha pod lewe oko, że natychmiast wyskoczył guz ogromny.
Obmyto ich balsamem, posmarowano maścią.
— Ja już nic nie widzę! ryknął Turnbull przeklinając okropnie.
Jestem ślepy! zawył Mich, którego wściekłość dochodziła do szaleństwa.
Ślimak wykręcił się na jednéj nodze i miauknął, bo nie mógł żadnym sposobem objawić lepiej zbytku swojego szczęścia.
Tom i Mich obaj mówili prawdę. Boks, który przewoźnika ugodził pod oko, za piérwszém natarciem, zrobił mu guza, który tymczasem nabrzmiał i zasłaniał mu prawe oko; drugi boks zostawił mu podobne, ale mocniejsze ślady pod okiem lewem. Toma oślepiała skóra, którą mu zdarto z czoła.
— Oh!... oh!... oh! wywrzeszczał Ślimak: otóż to mi fun jakiego nigdy jeszcze nie widziano!...
Cóż oni teraz poczną poczciwe chłopaki? Michu, cóż teraz zrobisz, żeby zabić Toma? a ty Tomie, czy także zabijesz mego szwagra?
— Daléj! rzekł Bishop.
Tom i Mich stanęli jak wryci.
— Wyrwijcie mi to, co mam pod okiem, rzekł Mich, którego twarz, chociaż oślepiona wyra-