Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/436

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przygotowania izby szjnkownéj, którą uznał za najprzyzwoitsze miejsce do zapowiedzianéj bójki. Izba ta była obszerna, miała równą podłogę, a gęsty pył co ją pokrywał, usuwając niebezpieczeństwo upadnięcia, podniecał tém bardziéj do przedłużenia walki i zakończenia jéj prawie niezawodnie krwawą katastrofą.
Ślimak przebrany w zwykłe swe suknie, a pod pachą niosąc zwinięty w paczkę strój dżentlmena, usiadł znowu na swojém miejscu naprzeciw Micha, obok pięknej Madge.
Dwie godziny upłynęło jak był wyszedł. Madge nie ruszyła się, ani też otworzyła ust, chyba tylko dla zakropienia się niekiedy wódką. Ciągle trzymała w zębach zapaloną i wilgotną swą fajkę. — Ani tytóń, ani wódka, ani rum najmniejszego niesprawiały na niéj wrażenia.
Biédna mała Loo przeciwnie, skołatana pijaństwem, trudem, padła bez życia wśród szalonego tańca swego. Leżała rozciągnięta na ziemi, w tym samym kącie, w którym przed chwilą tańczyła. Otwarte usta z trudnością przepuszczały oddech chrapliwy, zdyszały, przerażający. Głowa jéj opadła w tył, a przepyszne blond włosy, jedyny szczątek piękności skalanéj, w samym zarodzie, powiewały na podłodze.