Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/283

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nie nasuwało mu się mimowolnie. Ale nic nic usprawiedliwiło takiego podejrzenia:
— Nie pani, tak mniemać nie mogę, oderwał się po chwili.
Lady Ofelia westchnęła.
— W każdym razie, mówił dalej Stefan, niebezpieczeństwo już minęło... Gdy Frank odzyskał mowę — a temu dopiéro pół godziny — piérwszem słowem które wymówił, było nazwisko drogiéj mu osoby...
— Miss Trewor?...
Stefan skłonił się i tak dalej mówił:
— Drugiem było twoje imię, pani.
Harbina bardziej się zmięszała.
— Moje imię? rzekła, tak jest... Mniemam że wiém dla czego... Wczoraj, na balu w Trewor-house, prosiłam pana Franka Percewal,.. i w istocie bardzo ubolewam, że rana nie dozwala mu...
— Przysłał mnie w miejsce swoje, rzekł Stefan.
— Pana!... pan Percewal nie może mniemać... To co mu miałam powiedziéć, jest rzeczą bardzo poufną...
— Jestem jego najlepszym przyjacielem.
— Nie wątpię panie, ale nie mogę...