Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/211

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nakoniec pan Edward włożył rękę do kieszeni i wydobył kosztowny, brylantami wysadzany zegarek.
— Pół do piérwszéj! szepnął. Czy mój zegarek dobrze idzie, Falkstone?
— Bardzo dobrze panie.
Piotr Practice wyjął duży i gruby srébrny zegarek, który nastawił podług zegarka pana Edwarda.
— Jeżeli tak, nie długo z wami mogę zabawić... Przystąpmy natychmiast do rzeczy. Potrzeba mi dziesięć tysięcy funtów szterlingów.
— Dziesięć tysięcy funtów! powtórzył Piotr Patrice i konwulsyjnie ścisnął szeroki brzuch srébrnego swego zegarka.
— Dziesięć tysięcy funtów! powtórzyli chórem wekslarz, jubiler, pan Smith i mistress Bertram.
— Na dziś wieczór, dodał zimno pan Edward.
Wszystkie głowy pochyliły się zarazem.
— Panie Walter, zaczął znowu Edward, czy możesz mi je wyliczyć natychmiast?
— Mogę panie, ale...
— Ale co?
— Monetą jaką pan wiész.