Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/210

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tak pan Smith miał swoją umbrelkę; pan Walter, wekslarz, podzielał z nim korzyści zielonych okularów, do których dodał czarną perukę, stanowiącą niejaki kontrast z białawym puszkiem na policzku w miejscach, przez które brzytwa nieprzechodzi; pan Falkstone, świetny jubiler, miał przeciwnie niebieskawe faworyty, co jednak nieprzeszkadzało mu bynajmniéj w noszeniu pięknych błąd wąsików i takiego koloru włosów, zachwycająco ufryzowanych.
W ogóle wszystko to mogło być bardzo niewinne.
Cokolwiekbądź, pięć nowo przybyłych osób ostrożnie zbliżyło się do pana Edwarda z uszanowaniem go powitawszy.
Edward dotknął ręki mistress Bertram, a innym dał protekcyjny znak kiwnieniem głowy.
Mistress Bertram usiadła. Cztéréj mężczyzni stali, aż królewskie skinienie Edwarda dozwoliło im pozajmować krzesła.
Kilkochwilowe milczenie panowało na tym szczególnym i tajemniczym kongresie. Pan Edward rozciągnął się na fotelu i zdawał zapominać o obecności swych partnerów. Ci milczeli i czekali.