Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/206

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Klara nie słyszała. Głowa jéj gubiła się, serce wyrywało się ku Edwardowi, który błagalnym giestem zdawał się zebrać u niéj litości.
Dwie łzy zadrżały na powiekach młodéj dziewicy i gorące spadły na jéj policzki.
— On mię kocha, o Boże! szepnęła.
Edward, dostrzegłszy swe zwycięztwo, położył palec na ustach i przesłał pocałunek przez ulicę.
Tą razą szpilka nie mogła utrzymać firanki. Klara obraziła się. — Firanka spadła.
W téj saméj chwili nagle otworzono oboje drzwi wiodących do pokoju młodéj dziewicy.
— Klaro! Klaro! zawołali zarazem mistress Mac-Nab i Stefan, wchodząc jednocześnie.
Klara zadrżała, jak matka nasza Ewa, gdy ją Stwórca schwytał na uczynku.
— Co tam robisz, moja córko? spytała mile mistress Mac-Nab; już od pięciu minut wołam na cię!
— Panienka musi tam mieć cóś bardzo interessującego, rzekł surowo Stefan, kiedy nie słyszała ani mojego, ani méj matki głosu?...
Młoda dziewczyna zająknęła się i nie mogła nic odpowiedzieć. Stefan, któremu ciągle tkwiły w pamięci zazdrośne podejrzenia, rzucił się ku