Strona:PL Trolopp - Tajemnice Londynu.djvu/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ny dziką radością, jaka przejmuje silne natury na widok zbliżającego się nieprzyjaciela, nagle wyszedł z odrętwienia i lotem błyskawicy rzucił się w tłum gości. Powodowany instynktem stanął na połowie drogi wiodącej do drzwi wchodowych salonu w którym się znajdowały lady Campbell i miss Trewor. Zgadł, że Rio-Santo tamtędy naprzód przechodzić musi.
W rzeczy saméj zaraz prawie pojawił się Rio-Santo.
Był to mężczyzna wysokiego wzrostu i bohaterskiej postawy. Twarz jego lekkich i delikatnych rysów, miała wyraz téj nadludzkiéj spokojności, którą podziwiamy w niektórych włoskich fizyonomiach, ale jednak w niższym stopniu. Był pięknym, jak owe kształty idealne, które tylko geniusz malarza wyśnić zdoła. Czystego owalu jego profilu nie kaziła romantyczna broda, którą dziwactwo mody wtedy już wprowadzało do najpiérwszych salonów. Nosił tylko małe wąsiki czarne jak heban, według zwyczaju mieszkańców iberyjskiego półwyspu w górę zakręcone. Włosy jego naturalnie ułożone, świadczyły, że nie znoszą kaprysów fryzyerskiéj sztuki, i wijąc się w niedbale lecz