Strona:PL Teodor Jeske-Choiński-Dokąd żydzi dążą.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


A dalej mówił rabi: „Nasi uczeni przez całe setki lat z niezrażającą ich wytrwałością prowadzą święty bój; lud nasz stopniowo podnosi się z upadku. Potęga jego wzmaga się i rozszerza. Do nas należy ten bożek ziemski, ów złoty cielec, któremu się teraz wszyscy kłaniają i którego wszyscy ubóstwiają.
Więc wojują żydzi bezustannie z innowiercami i usiłują ich rzucić pod swoje stopy, a że nie lubią się narażać na kule karabinów i armat, wolą walczyć z pomocą handlu i złotego cielca, który zasypuje ich suto grosiwem.
„Gdy raz złoto ziemskie — dowodził rabin — stanie się wyłącznie naszą własnością, władza przejdzie w nasze ręce, a wtedy spełni się obietnica, zapowiedziana Abrahamowi... Złoto to wszechwładztwo na ziemi. Ono jest siłą, rozkoszą i wynagrodzeniem, tem wszystkiem, czego się człowiek lęka, a czego pragnie, Oto najgłębsza nauka o duchu, który rządzi światem, oto jest cała przyszłość... Ośmnaście wieków należy do wrogów naszych, ale następne będą już należały do nas. Możemy słusznie pochlebiać sobie, że to, do czego dążymy, jest już bardzo blizkiem, a przyszłość nasza jest zapewniona. Minęły bowiem na szczęście owe czarne i smutne chwile, w jakich żydzi byli prześladowani. Postęp cywilizacyi w narodach chrześcijańskich jest dla nas najlepszą tarczą obronną i nie przeszkadza w niczem dążeniom naszym“.
Mądry rabin wskazywał swoim towarzyszom