Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/244

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Że Różycki z ciebie będzie,
Gdy zawoła kraj,
Roztysiącznion zawsze, wszędzie! . . .
Duch męczeństw, krwi maj! . . .


∗             ∗

Biją! walą! grzmią młotami,
Echo kona przepaściami,
A nad chórem skajdanionym,
W strasznym pocie udręczonym
Cień olbrzymi, Chrystusowy
Śnieżny! wstaje! i swej glowy
Ciernie niesie nad sklepieniem
Z „wtórem” krzyża przeboleniem! . . .
Wielki! nad szczyt Himalai
Purpurowy w zórz błękitach! . . .
Na boleści naszych szczytach
Płynie! z nad piekielnej zgrai! . . .
W górę serca! w przepaść czoła! . . .
Niech o pomstę nikt nie woła! . . .
Sunie boski! jaśniejący! . . .
Jakby znowu krwawą pracą
Wołał z krzyża konający:
Za coś mnie opuścił, za co!
Ojcze! jam syn kochajacy! . . .
Za nim matka jego święta.
Dalej polscy patronowie,
Biskupowie, hetmanowie,
Sobiescy i Kościuszkowie,
Barscy – i apostołowie! . . .