Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/198

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


SOŁOWIJÓWKA [1]

Na wieczną hańbę carskiemu rządowi,
Na wieczną kaźnię polskiemu ludowi,
Na smutek aniołom, na radość szatanom,
Na piorun dla Boga, na klątwę kapłanom
                    Dzień ten pozostanie! . . .
Gorszy niż Gonty wściekłe rozbestwienia,
Niż Galicyjskich „sielanek” wspomnienia,
                    Oh! pożal się panie! . . .
Oni ze złotą wolności hramotą,
Oni z miłością, męczeństwem i cnotą
Szli ku nim święte, apostoły bose,
A na ich głowach lud skalał swą kosę,
Topór swój splamił i przeklął swą dolę,
By na wiek dłużej paść w noc i niewolę! . . .
Targajcie włosy! łamcie drżące dłonie! . . .
Trzaskajcie arfy po ich świętym skonie! . . .


  1. Zamordowani pod Sołowijówką: Biesiadowski, Izbiński, Peretiatkowicz, Krypski, Kostko, Bobowski, Przedpełski, Wasilewski, Wołoncewicz, Przedrzymirski i jego brat pięcioletni. Wszyscy inni ranni, bez zmysłów powleczeni do Żytomierza – (Patrz o Sołowijówce Kalendarz polski na rok 1866, Zürich.)