Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


NA CZEŚĆ BOLESŁAWITY [1]

Bolesławito, o sławo narodu!
Ach, ileż sławy i bólów płomieni,
W tej drodze jasnej przez piekieł pochodu,
Bije w ojczyzny pierś w dziejów przestrzeni!
A ty przybliżasz do matki jej dzieci,
Padłe wśród chwały i hańby stuleci!
Wołają: dzięki! mistrzu w dni pokutne!
Wielka tragedya od morza do morza,
Której autorem Bóg – ludzkość słuchaczem,
Stąpa w narodu postępie tułaczym,
Jak słup ognisty, sunie „jutro” niańczy
A jej warkocze to chmura szarańczy,
A tłem jej: dymów pożarowa zorza,
A na jej czole iskrzy: pomsta Boża! . . .
Łożem jej krwawe pobojowisk łoża –
Przez piekła idzie naród, męczennica
Śnieżna nad jasne śniegi Araratu,
Nieśmiertelnością pała jej źrenica,

  1. Drukowane w „Dzienniku Literackim” lwowskim.