Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/076

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


drzewa stoją w cichości – nad falistą gierlandą kwiatów drży ruchoma gierlanda motyli… to cisz chwili południowej – tylko dzwon cerkiewny ozwał się nad stepami. I Boh nasz rusałczany szumi i wije się wśród dzikich oczeretów….

Edmund

Ten daleki szum Bohu, co spada z pod młynka, przypomina mi Dunajec w Tatrach moich….

Olga

Pan zna Tatry? – tylko co pożarłam wspomnienia po nich przez syna Pułkownikowej – niech mi pan mówi o Tatrach….

Edmund

Moje słowo za ciasna ramą dla tych obrazów. –

Olga

Zna pan pięć stawów? Jaki jest charakter ich?...

Edmund


Niech pani sobie wyobrazi przyszła dolinę Jozafat – przestwór dzikości – w ogromnej przestrzeni, złożonej ze skał rozwalonych – poszarpanych w harmonijnym nieładzie chaosu, - drzewo, ni ptak, ni chwast nie żyje w tej dolinie grozy śmiertelnej – na bryłach bryły, a na bryłach bryły na bryłach, wielkie, szero-